piątek, 23 października 2015

"Marks dla opornych" oraz dlaczego koszulka z nim zła nie jest

W trakcie tej kampanii wyborczej mogłam usłyszeć naprawdę różnych rzeczy na temat chyba niemal wszystkich partii kandydujących. Większości z nich (czyli generalnie obrzucania siebie błotem) mogłam się spodziewać i machnęłam na to ręką. Ale gdy dowiedziałam się, że Paweł Kukiz porównał noszenie koszulki z Marksem do noszenia koszulki z Hitlerem, to coś we mnie pękło. Już nawet pomijając moją sympatię do partii Razem, po prostu jako socjolog muszę zaprotestować.

Koszulka wyglądała tak:

Po lewej Adrian Zandberg, a po prawej oczywiście Paweł Kukiz. Źródło: www.radiozet.pl
I w tym momencie, ja nie rozumiem po prostu, jak można porównać Marksa do Hitlera. Tych obu łączy praktycznie tyle, co nic. Smutne to, ale wychodzi na to, że spora część naszego społeczeństwa po prostu nie wie, jakie poglądy miał Marks. A w rozmowach z ludźmi wynika mi często, że nawet nie zdają sobie sprawy, jak wiele ich poglądów pokrywa się z poglądami Marksa na rzeczywistość. Bo w telegraficznym skrócie, jeśli uważasz, że:
  • źródłem wielu konfliktów społecznych i nierówności są przede wszystkim nierówności w płacach,
  • że niesprawiedliwym jest to, że tylko nieliczni posiadają ogromne dobra materialne tego świata, a większość nie posiada właściwie nic,
  • ludzie pracujący powinni mieć prawa do godnej płacy za swoją pracę, jak i mieć prawo do płatnego urlopu i ubezpieczeń społecznych,
  • w przypadku utraty pracy z jakichkolwiek powodów (także tych zdrowotnych) państwo powinno pomóc takiemu człowiekowi,
  • najbogatsi powinni płacić wysokie podatki, zaś ci najbiedniejsi powinni mieć ulgi,
  • a także religia jako instytucja wspiera (otwarcie lub nie) obecny system polityczny,
to tak! Poglądy Marksa pokrywają się z Twoimi! Może to być zaskoczenie dla wielu. Tak więc dzisiejszy post chciałabym poświęcić Karolowi Marksowi, który niejednokrotnie jest mieszany z błotem w polskiej polityce czy w dyskusjach. Z czego jednak to wynika, o tym nieco później.

Bohater dzisiejszego postu. Źródło: en.wikipedia.org
Chciałabym przede wszystkim, aby o Marksie uczono w szkołach, zwłaszcza na wiedzy o społeczeństwie. Myślę, że wielu wtedy zdałoby sobie sprawę, dlaczego świat dzisiaj wygląda tak, a nie inaczej. Zacznijmy jednak od początku.

Nie chciałabym, żeby ten wpis był jak wpis z wikipedii, dlatego postaram się też opowiedzieć o Marksie w dość przystępnej formie. Karol Marks urodził się w 1818 roku w Trewirze, w Niemczech. Jego ojciec był adwokatem, dzięki czemu młody Karol Marks mógł otrzymać wówczas staranne wykształcenie. Mając 17 lat, rozpoczął studia, gdzie zetknął się z ideami socjalistycznymi.

Należy pamiętać, że lata 30. i 40. XIX wieku to czasy rewolucji przemysłowej w Europie Zachodniej. Jednakże wraz z rozwojem kapitalizmu szybko zaczęto dostrzegać problemy trapiące większość społeczeństwa. Pojawia się problem bezrobocia i nowe formy ubóstwa. Wielu ludzi wtedy wyemigrowało ze wsi (na której już nie trzeba było tylu rąk do pracy, co niegdyś) do miasta w poszukiwaniu lepszego bytu. Niestety, miasto nie było w stanie zapewnić pracy dla każdego człowieka. Nie było też żadnych świadczeń społecznych, żadnych ubezpieczeń, a za to nasilił się wyzysk kapitalistów, polegający w skrócie na tym, że ludzie pracowali ciężko, a za tę pracę dostawali marne grosze. Czas pracy nie wynosił wtedy 8 godzin tygodniowo, a bywało, że nawet i 16. Kobiety zatrudniano za jeszcze niższe stawki, tak samo, jak i dzieci. Oczywistym było więc to, że pojawiła się krytyka tego stanu rzeczy, nazwana socjalizmem. 

Karol Marks, który pracował jako dziennikarz, pisywał teksty (wraz z Fryderykiem Engelsem) krytykujące kapitalizm, jednakże idee socjalistyczne, z którymi spotkał się wcześniej, również nie przypadły mu do gustu, uważał je bowiem za utopijne. Dlaczego? Ano dlatego, że zadał sobie następujące pytanie: Ludzie od starożytności mają wypracowane poglądy na to, czym jest dobro, sprawiedliwość, równość, ale z drugiej strony rzeczywistość społeczna jest sprzeczna z tymi ideami. Tym samym socjalizm jest niczym innym, jak kontynuacją tej sprzeczności. Jak to należałoby zmienić? I dlaczego te idee nie zmieniają rzeczywistości? Warto też dodać, że Marks uważał, że mimo rozwoju nauki i techniki wciąż panował brak postępu społecznego. 

Tak samo krytykował również idealizm, czyli przekonanie, że idee zmieniają świat. Jego zdaniem idee są tylko zniekształconym obrazem rzeczywistości, a nasz umysł tworzy sobie fikcyjne pojęcia, aby ułatwić pojmowanie rzeczywistości. Innymi słowy: to byt determinuje świadomość, a nie odwrotnie. Nasz umysł nie pojmuje rzeczywistości, a tylko zjawiska, bo zachodzą one na wierzchu. Niestety, nam się tylko wydaje, że pojmuje zastaną rzeczywistość, ale gdyby tak było, to bylibyśmy w stanie zmieniać świat zgodnie z naszymi ideami. 

Jak takie dywagacje filozoficzne mają się jednak do kapitalizmu? Otóż Marks wierzył w determinizm, wierzył w to, że życiem społecznym rządzą pewne "ukryte" prawa historyczne, a ludzie, niczym marionetki, wypełniają je, chcą czy nie chcąc. Sam Marks uważał, że kapitalizm nie upadnie przez rewolucję (czyli wbrew temu, co sądzi wielu, utożsamiając idee Marksa z ideami Lenina), tylko upadnie wtedy, kiedy do tego dojrzeje. Kapitalizm był dla niego tylko jedną z kolejnych formacji, etapem w rozwoju ludzkości. Marks dzielił zaś dzieje ludzkości na nastepujące etapy:
  • wspólnoty plemienne
  • niewolnictwo - głównym źródłem bogactwa było posiadanie niewolników
  • feudalizm - głównym źródłem bogactwa było posiadanie ziemi
  • kapitalizm - głównym źródłem bogactwa jest kapitał.
Każda z tych formacji miała to do siebie, że tylko nieliczni ludzie są bogaci, a reszta żyje w nędzy, czyli na samym szczycie są wielcy właściciele środków produkcji, a na samym dole są ci, których jedynym bogactwem jest własna siła robocza. 

To właśnie Marks też pisał o klasie posiadającej, która panuje ekonomicznie, politycznie, a także ideologicznie. Niżej jest klasa średnia, a na dole - klasa niższa. Klasa posiadająca nie musi panować nawet formalnie, wystarczy, że ma po prostu swoich przedstawicieli w rządzie, którzy dbają o ich interesy. 

Co zaś z rewolucją? Tu właśnie pojawia się niekonsekwencja, jeśli chodzi o poglądy Marksa - z jednej strony mówił sam, że kapitalizm musi dojrzeć do tego, by upadł, ale z drugiej strony uważał, że z proletariuszami będzie inaczej niż z niewolnikami czy chłopami i rewolucja się uda. A ta nastanie wtedy, kiedy zabraknie innowacji w systemie i ludzie będą mieli dość ucisku.

A jednak, by tak całkowicie nie zachwalać Marksa, to czemu kapitalizm nie upadł? Nie przewidział bowiem on kilku rzeczy - sądził, że w społeczeństwie będzie garstka bogatych i cała armia biednych, jednakże nie spodziewał się, że rozrośnie się klasa średnia, która zaczęła odgrywać większą rolę w społeczeństwach zachodnich. Sądził też, że wolny rynek sam w sobie jest przyczyną wyzysku, a nie to, że burżuazja była chciwa. Jednakże póki dochody społeczeństwa będą zaspokajać popyt na kupno wyrobionych dóbr, to kapitalizm będzie trwał. Tak samo Marks nie przewidział tego, że jednak wykwalifikowana siła robocza okaże się potrzebna, a tym samym płace wzrosną. Nie spodziewał się także, że kapitalizm jest zdolny do reform.

A właśnie postulaty reform w systemie kapitalistycznym oferuje dzisiaj głównie opcja socjaldemokratyczna, czyli łagodniejsza odmiana marksizmu, uważająca, że ustrój trzeba reformować, a niekoniecznie zaprowadzać rewolucje. 

Oczywiście należy pamiętać, że idee Marksa szybko stały się niewygodne dla społeczeństwa i polityków państw, w których miał okazję żyć - a emigrował on wielokrotnie, ostatecznie kończąc w Londynie. Choć trochę rzeczy się nie sprawdziło, tak jednak ciężko nie przyznać jakiegoś wpływu na dzisiejsze społeczeństwa zachodnie. To dzięki socjalizmowi mamy 8-godzinny dzień pracy, kodeks pracy, prawo do płatnego urlopu i świadczeń społecznych. Ludzie w XIX wieku mogli o czymś takim pomarzyć.

Ten post jest telegraficznym skrótem poglądów Marksa, oparty jest też głównie o notatki ze studiów. Nie będę koniecznie zachęcać do czytania "Kapitału" czy "Manifestu komunistycznego", gdyż Marks miał dość ciężkie pióro i ciężko się go czyta, podobnie jak i Engelsa. Należy jednak cenić to, że teksty opierał także na swoich własnych badaniach, a nie tylko na dumaniach i dłubaniu w książkach. Nie w sposób jednak rozpisać się o wszystkich poglądach Marksa w jednej, krótkiej notce. Zachęcam do czytania opracowań na ten temat, a nawet do poszukiwań od wikipedii, w której podane jest wiele źródeł, także krytyczne opracowania.

Tak więc porównanie "noszenia koszulki z Marksem do noszenia koszulki z Hitlerem" jest co najmniej nie na miejscu. Niestety, w Polsce paradoksalnie złej sławy narobił Marksowi komunizm. Wielu jest bowiem w stanie o Marksie powiedzieć tylko, że kojarzy im się z komunizmem i bolszewizmem. A tymczasem uważał on, że rewolucja nie zajdzie w tak biednym kraju, jak Rosja, co więcej, przestrzegał przed takim przebiegiem zdarzeń. Gdyby tylko żył w 1917 roku, to myślę, że załamałby się, widząc to, co działo się w Rosji. 

Marksizm to żywy dowód na to, że należy się najpierw z czymś zapoznać, a potem podejść do tego z dystansem, bez emocji, by móc cokolwiek oceniać. Niestety, w Europie Wschodniej właśnie panuje dyskurs krytyki marksizmu (uzasadnionej lub też nie), podczas gdy na Zachodzie jest on traktowany tylko jako jedna z teorii socjologicznych, czy ekonomicznych.

Ja zaś nikomu nie narzucam sympatii lub antypatii. Zachęcam do samodzielnych poszukiwań, by wyrobić ostatecznie swoje poglądy. Także przed zbliżającymi się wyborami w Polsce.
Lokalizacja: Zielona Góra, Polska

4 komentarze :

  1. Bardzo dobry wpis. Kukiz albo jest idiotą, albo udaję idiotę dla fejmu - vide jego tekst, że nie wiadomo, ile pieniędzy jest w budżecie państwa (!). Poglądy Marksa są mi znane, niestety w Polsce nawet najbardziej umiarkowane poglądy socjalistyczne kojarzą się od razu z komuną. A marksizm ma się do komunizmu tak, jak nauka Jezusa do aktualnej ideologii Kościoła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...Kukiz serio tak powiedział? Co myśmy za ludzi sobie wybrali.

      Usuń
  2. Wy na poważnie lubicie płacić podatki? Lubicie, gdy z pensji 1800 zł robi się wam 1300 zł? Przecież im większe podatki, tym większe obciążenie dla pracownika, jak i przedsiębiorcy. Siła nabywcza spada, firmy upadają, bo ZUS ich wykańcza, w państwowych przychodniach trzeba czekać po kilka miesięcy, żeby się przebadać, inwalidzi dalej gniją w biedzie, emerytury dalej niskie... Czy naprawdę uważacie, że możecie ingerować w czyjeś życie dla dobra wspólnego, zabierać komuś pieniądze? Dajcie se siana z takim myśleniem.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Unknown - po pierwsze: chcesz dyskutować, to zejdź z tonu "wy", bowiem piszesz do jednej osoby. Nie mogę wypowiadać się za wszystkich, ani reszta nie może się wypowiadać za mnie. Chcesz znać moją opinię - to tak, uważam, że obecnie podatki obciążają za bardzo najbiedniejszych, podczas gdy ten bogaty skutecznie wymiguje się od ich płacenia. Jestem za tym, aby kwota wolna od podatku była zdecydowanie wyższa, ponieważ obecnie jest ona śmiesznie mała, a niepotrzebnie obciąża spore grono osób, które zarabia mało. A z kolei podatek liniowy również uderzyłby w najbiedniejszych, ponieważ ci najbiedniejsi wydają swoje pieniądze głównie na jedzenie, czy na artykuły pierwszej potrzeby, opodatkowane obecnie na poziomie 5% lub 8% (zależy od produktu). Gdyby zrównać podatek, wychodziłoby na to, że oszczędzalibyśmy tylko na artykułach dodatkowych, których się nie kupuje na co dzień oraz na usługach (obecnie podatek 23%).
    Druga kwestia: Wyjaśnij, co masz na myśli poprzez określenie "siła nabywcza spada".
    Po trzecie: błąd merytoryczny, bowiem mieszasz tu kwestię podatków i kwestię ZUSu, czyli świadczeń społecznych. Podatki idą na różne cele (nie, nie tylko na pensje urzędnicze), podczas gdy ZUS i NFZ to składki, które są przeznaczone na konkretny cel. Płacę ZUS i idzie on na obecne emerytury. Zgadzam się, że obecny system emerytalny (nie tylko w Polsce) wkrótce nie będzie miał racji bytu, ale nikt nie ma obecnie dobrego pomysłu, co dalej.
    I nie, to nie jest "ingerowanie w czyjeś życie" ani "zabieranie komuś pieniędzy". Tych pieniędzy i tak nie zobaczymy na oczy, jeśli ktoś chciałby żyć na podobnym poziomie, jak teraz i nie płacąc podatków, ZUSu, czy NFZu. I tak, jestem w stanie płacić jak najwyższe podatki, ale pod warunkiem tego, że przełoży się to na sprawne służby, sprawne drogi, sprawną sferę publiczną. Poza tym chyba oczywistym jest, że człowiek żyje w społeczeństwie, a nie sam, więc powinien dokładać się do tego, aby wszystkim było lepiej.
    A po czwarte: jak to wszystko właściwie się ma do mojego tekstu? Zwłaszcza do tego fragmentu: " Marksizm to żywy dowód na to, że należy się najpierw z czymś zapoznać, a potem podejść do tego z dystansem, bez emocji, by móc cokolwiek oceniać. Niestety, w Europie Wschodniej właśnie panuje dyskurs krytyki marksizmu (uzasadnionej lub też nie), podczas gdy na Zachodzie jest on traktowany tylko jako jedna z teorii socjologicznych, czy ekonomicznych.

    Ja zaś nikomu nie narzucam sympatii lub antypatii. Zachęcam do samodzielnych poszukiwań, by wyrobić ostatecznie swoje poglądy."?

    OdpowiedzUsuń